wtorek, 15 listopada 2011
Błystka - okoniowa przynęta
Autorem artykułu jest RaFiKoS
Ten artykuł jest na temat łowienia okoni na przynęty sztuczne. Kiedy łowić, na jaki sprzęt, jakie błystki... Na pewno przyda się to wielu łowcom okoni, a także początkującym osobom.
Każdemu wędkarzowi, który często wybiera się ze spiningowym sprzętem na szczupaki zdarzyło się złowić dużego okonia. Okazuje się jednak, że na tradycyjne błystki można mieć wspaniałe rezultaty w łowieniu okoni.
Kiedy i gdzie
Polujący okoń wyszukuje swoją zdobycz przede wszystkim wzrokiem, toteż przejrzystość wody jest ważnym czynnikiem wpływającym na skuteczność różnych metod łowienia. Kiedy woda jest mętna, na przykład wskutek zakwitu glonów, bardziej przydatne stają się przynęty naturalne - rosówka lub martwa rybka, które okoń może znaleść za pomocą węchu. Na początku sezonu okonie rozpraszają się wzdłuż brzegów zbiorników wodnych. W miesiącach letnich przybrzeżna strefa staje się schronieniem milionów młodziutkich okonków i płoci, które są podstawą diety dużych, dorosłych sztuk. Duże okonie, podobnie jak inne gatunki ryb, latem są najbardziej aktywne o świcie. Mają wystarczająco dużo światła, by polować, a jednocześnie nie są oślepiane przez zbyt ostre słońce. Często można je zobaczyć podczas żerowania wśród stad narybku lub kiedy ścigają kilkucentymetrowe płocie i okonie. Podczas polowania okoni prześladowane przez nie ryby, usiłując uciec, wyskakują nad powierzchnię wody. Wędkarz uzbrojony w lekki spining może osiągnąć pełnię szczęścia, obrzucając wodę przy brzegu małą błystką. Największą szansę złowienia wielkiej sztuki mamy jesienią. Wraz ze spadkiem temperatury duże ryby zbieraja się w stada i stopniowo kierują na głębsze wody. W tym okresie okonie są głodne, aktywne i agresywane, co jest spowodowane zagęszczeniem dużych ryb na zaskakująco małym obszarze. Z nadejściem zimy okonie stają się mniej aktywne i stopniowo przenoszą się na głębsze wody, gdzie można je znaleść w czasie najzimniejszych miesięcy. W tym okresie nie są zdolne do ścigania szybko prowadzących przynęt, dlatego przy próbie połowu musimy stosować wabiki dające sie prowadzić bardzo wolno. Na początku października z powodzeniem można łowić okonie na głebokości 4-6m, podczas gdy pod koniec listopada spływaja na głębokość 10m i większą, zależnie od głębokości zbiornika i pogody.
Sprzęt
Łowienie okoni wymaga lekkiego i czułego wędziska. Takiego, by jego szczytówka lekko się uginała przy zwijaniu żyłki podczas prowadzenia przynęty. Zbyt sztywny kij powoduje, że nie możemy poprawnie prowadzić błystki i nie wyczuwamy wszystkich brań. Do łowienia okoni z brzegu idealne jest wędzisko o średniej akcji i ciężarze wyrzutu 15-20g. Jego długość powinna się wahać w granicach 2,70-3m. Do tego kołowrotek ze stałą szpulą dobrany tak, by dobrze równoważył ciężar wedziska. Wybór żyłki uzależniony jest przede wszystkim od łowiska. W miejscach z czystym dnem wystarczy linka o średnicy 0,14-0,16mm, a tam, gdzie na dnie są zaczepy 0,20mm. Należy unikać żyłek bardzo elastycznych, ponieważ utrudniaja one zacięcie ryby, szczególnie kiedy brania są na dużej głębokości.
Wybór błyski
Przy wyborze błystki nie ulegaj złudnemu przekonaniu, że małe przynęty na okonie są lepsze niz duże. Jest to prawdziwe tylko w odniesieniu do małych okoni. Już okaz o wadze kilograma jest zdolny do połykania ryb ważących około 150g, tak więc duże obrotówki i wahadłówki są dla niego bardziej atrakcyjne niż małe. Błystki ważące 10-20g lecą dalej i mocniej pracują niż mniejsze oraz wysyłaja silniejsze drgania, przez co są szybko zauważane przez okonie. Spośród wielu tysięcy wzorów błystek tylko kilka to modele podstawowe. Obrotówki - są idealne do łowienia przy brzegu. Bardzo skuteczne są błystki o czerwonym korpusie i złotej lub srebrnej paletce. Wirująca paletka o jasnej barwie jest doskonale widoczna nawet w niezbyt przejrzystej wodzie, a czerwony kolor korpusu jest bardzo atrakcyjny dla okoni. Jedną z najsuteczniejszych obrotówek jest Reflex ABU, który jest doskonale wyważony i wyposażony w bardzo chwytną kotwiczkę. Jeśli chcesz mieć przynętę inną niż pozostali wędkarze, to przymocuj do kotwiczki kilka piór lub kawałek czerwonej włóczki. To zachęci goniącego błystkę okonia do połknięcia jej, jakby to był ogon uciekajacej rybki. Wahadłówki - są generalnie cięższe od obrotówek i z tego powodu lepiej nadają się do łowienia z łodzi, kiedy przynętę często trzeba prowadzić bardzo głęboko. Powolne zwijanie żyłki utrzymuje wahadłówkę bardzo blisko dna, a jej falujący ruch doskonale wabi zarówno szczupaki jak i okonie. Dwa bardzo skuteczne typy wahadłówek to błyski Toby oraz Atom ABU w kolorach złotym, srebrnym, miedzianym oraz pomalowanych w barwy młodego okonia. Szczególnie atrakcyjną, agresywną pracę nawet przy małej prędkości zwijania mają wahadłówki Atom. Ich dodatkową zaletą jest to, że prowokują okonie do brania także w czasie opadania. Duże okonie często atakują właśnie opadające błystki, a takie brania są mocne i łatwe do zauważenia. Stalowe przypony lub wolframowe plecionki są zalecane, gdy chcemy uchronić się przed obcięciem przynęty przez szczupaki. Przypon wcale nie odstrasza okoni, zwłaszcza tych dużych, gdyż najczęściej atakują one przynętę od tyłu.
Łowienie z łodzi
Łódź nie jest niezbędna do łowienia okoni, zwłaszcza kiedy możemy z brzegu dorzucić do głębokich dołków, lub latem, kiedy okonie są na przybrzeżnych płyciznach. Wiele stanowisk okoniowych łatwiej jest jednak obłowić z łodzi, dlatego tam, gdzie to mozliwe, warto zapolować na pasiaste drapieżniki. Łowienie z łodzi gwarantuje lepsze przeszukanie głębokiej wody oraz skrajów trzcinowisk, z reguły niedostępnych dla wędkarza łowiącego z brzegu. Zaletą spiningowania z łodzi jest maksymalny czas efektywnej pracy przynęty. Podczas łowienia z brzegu przynęta tylko parę sekund znajduje się na głębokiej wodzie i szybko zostaje ściągnięta na przybrzeżną płyciznę. Wiosną i latem jest to korzystne, zwłaszcza gdy okonie podpływają do brzegu za drobnicą. Późnym latem i jesienią okonie są na głębszej wodzie i po kilku metrach prowadzenia błystka wchodzi w strefę płytkiej wody, w której już nie można się spodziewać brań dużych okoni.
Wody na duże okonie:
Duże nizinne rzeki takie jak: Wisła, Odra, oraz dolne biegi Dunajca, Sanu, Bugu oraz Warty. Okonie trzymają się w nich głębokich rynien z dala od brzegu, często jednak robią wypady za drobnicą pod sam brzeg.
Głębokie żwirownie - o zróżnicowanym dnie, gdzie są doły o głębokości ponad 5 metrów i rozległe płycizny z dużą ilością narybku. Medalowe okazy znajdziemy latem na krawędzi stoku głębin, a zimą na głębinach.
Duże jeziora takie jak: Śniardwy, Mamry - okonie z górek często przekraczają wagę 1,5 a nawet 2kg.
Zbiorniki zaporowe mają naprawdę duże okonie tylko na początku, przez pierwsze 10-20 lat po zalaniu.
Życzę udanych połowów na spining i samych dużych ryb :-)
Pozdrawiam
---RaFiKoS
Zapraszam wszystkich na mojego bloga http://rafik-wszystkoorybach.blogspot.com
Mój 2 NOWY BLOG http://rafal-wszystkoozarobku.blogspot.com - również zapraszam :-) , a zainteresowanych proszę o rejestrację :-)
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Żywieniowe a, b, c... - Białka - regulują i budują.
Autorem artykułu jest Barbara Dąbrowska-Górska
Białka są jednymi z najważniejszych składników pokarmowych, stąd inna ich nazwa proteiny pochodząca od greckiego słowa protos, co znaczy pierwszy. Związki te stanowią blisko 20% masy ciała ludzkiego, spełniające funkcje budulcowe i regulacyjne.
Białka są jednymi z najważniejszych składników pokarmowych, stąd inna ich nazwa proteiny pochodząca od greckiego słowa protos, co znaczy pierwszy. Związki te stanowią blisko 20% masy ciała ludzkiego, spełniając funkcje budulcowe i regulacyjne.
Aminokwasy to cegiełki budujące białka
Białka należą do substancji o skomplikowanej budowie cząsteczkowej (złożony układ przestrzenny) oraz dużej masie cząsteczkowej, ale z punktu widzenia czytelnika najistotniejsze jest, aby wiedzieć, że podstawową jednostką budującą proteiny jest aminokwas. To właśnie zawartość poszczególnych aminokwasów ma wpływ na wartość odżywczą poszczególnych białek. Aminokwasy dzielą się bowiem na endogenne, które mogą powstawać w ustroju człowieka oraz egzogenne, które należy dostarczyć z pożywieniem.
Nazwa aminokwas związana jest z budową cząsteczki, w której obecna jest grupa aminowa NH2 oraz kwasowa COOH. O właściwościach poszczególnych aminokwasów decyduje rodnik R, który może przyjmować różne formy chemiczne.
Pełnowartościowe białko to takie, które zawiera odpowiednie ilości aminokwasów egzogennych i endogennych w odpowiednich proporcjach. Za wzorzec uznaje się białko jaja kurzego, a także białko mleka kobiecego. Niezwykle ważne jest także pojęcie aminokwasu ograniczającego, mówiące o tym, że jeżeli tylko jeden aminokwas występuje w ilości zbyt małej w stosunku do pozostałych, to całe białko nie zostanie w pełni wykorzystane w ustroju człowieka. Żywieniowcy, aby zobrazować to zjawisko posługują się obrazem beczki - jeśli jedna klepka będzie zbyt krótka to z jej powodu woda się wyleje.
Gdzie znaleźć pełnowartościowe białko?
Źródłem białka o najwyższej jakości biologicznej są produkty pochodzenia zwierzęcego: jaja, mięso oraz mleko i produkty mleczne. Proteiny pochodzące ze zbóż i roślin strączkowych mają niższą wartość odżywczą (najkorzystniej wypada tu soja), dlatego zaleca się łączenie w jednym posiłku białek zwierzęcych i roślinnych, gdyż w takiej sytuacji zachodzi efektu uzupełniania się aminokwasów (braki aminokwasów egzogennych w jednym białku są uzupełniane aminokwasami zawartymi w drugim białku, i odwrotnie), zatem jak ryż to z mlekiem, chleb z serem lub wędliną, makaron z niewielką ilością mięsa.
Zapotrzebowanie człowieka na białko pokarmowe
Białko pełni funkcje budulcowe (mięśnie) i regulacyjne (enzymy, hormony, przeciwciała), co oznacza, że przy prawidłowej podaży węglowodanów i tłuszczy organizm ludzki nie zużywa protein na potrzeby energetyczne. Odpowiedni dowóz białek decyduje o normalnym wzroście i rozwoju człowieka oraz zapewnia nieustanną regenerację tkanek. W przypadku, gdy proporcje składników pokarmowych są w jadłospisach zaburzone związki te być spalane w procesie oddychania komórkowego i dostarczają wtedy 4 kcal/g. Zapotrzebowanie na białko wynosi około 10-12% energii, analogicznie jak w odcinku o węglowodanach przeanalizujmy to na przykładzie.
Zapotrzebowanie energetyczne dorosłej, zdrowej kobiety o masie ciała około 60 kg wynosi około 2000 kcal. 12% z 2000 kcal to około 240 kcal. Ponieważ 1 g białek to 4 kcal, stąd 240 kcal to 60 g tego składnika pokarmowego.
Z tej prostej kalkulacji wynika, iż przy spożyciu 1g białka na kilogram masy ciała pokryte zostaną potrzeby organizmu. Należy jednak podkreślić, że w pewnych przypadkach zapotrzebowanie to może się znacznie zwiększać, np. w rekonwalescencji lub u sportowców intensywnie trenujących i wynosi około 15-20% energii.
Białko w posiłkach
Dorosły człowiek powinien regularnie spożywać 4-5 posiłków dziennie, co 2-3 godziny. Pokrycie zapotrzebowania na białko osiągniemy spożywając produkty będące źródłem pełnowartościowego białka (mięso, ryby, mleko i produkty mleczne) w 3 posiłkach głównych (śniadanie, obiad, kolacja). Przy wyborze konkretnych produktów warto kierować się zaleceniami piramidy żywieniowej (więcej o piramidzie w jednym z kolejnych odcinków). Produkty mleczne i drobiowe powinny zatem pojawiać się na naszym stole codziennie, ale spożycie czerwonego mięsa jest już limitowane do 2-3 porcji tygodniowo. Cennym źródłem białka w diecie są także ryby, których Polacy wciąż jadają zbyt mało. Zapotrzebowanie na proteiny powinno być przy tym uzupełniane poprzez produkty zbożowe (w każdym posiłku) oraz warzywa strączkowe (1-2 porcje tygodniowo). Warto spróbować i przekonać się do soi, soczewicy, cieciorki, ale tradycyjna fasola oraz groch także świetnie sprawdzają się w tej roli.---
Barbara Dąbrowska-Górska
Specjalista ds. żywienia człowieka
Dietosfera - Poradnia Dietetyczna
Współpracuje z: dlaurody.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Ryby mają głos
Autorem artykułu jest Piotr Budnik
Wiele naczytaliśmy się o zaletach produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego. Jednak dla ludzi odżywiających się właściwie, zaspokajając potrzeby własnego organizmu, ważne jest od czasu do czasu również urozmaicenie diety. Spożywanie różnorodnych produktów dostarcza wielu składników odżywczych i ...
Wiele naczytaliśmy się o zaletach produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego. Jednak dla ludzi odżywiających się właściwie, zaspokajając potrzeby własnego organizmu, ważne jest od czasu do czasu również urozmaicenie diety. Spożywanie różnorodnych produktów dostarcza wielu składników odżywczych i ogólnie jest korzystniejsze niż dieta jednostronna. Możemy skosztować zupełnie czegoś nowego, mało docenianego przez innych. Nie warto się więc ograniczać tylko do wąskiej grupy produktów, bo przecież jedzenie nie tylko dostarcza nam składników pokarmowych, ale również sprawia też dużo przyjemności. Dlatego dziś chciałbym przedstawić jedną z grup produktów spożywczych jaką są ryby.
Nie ma to jak własna, złowiona rybka, jednak coraz częściej nie mamy na to czasu i wybieramy się na połowy ryb do supermarketu lub do rybnego. Tam możemy wybrać jaką chcemy tylko rybę. Często jednak nie wiemy którą wybrać. Sprzedawcy zachwalają i polecają najczęściej białe, chude ryby, za którą cena jest też zbytnio wygórowana. Czy jednak takie ryby są dla nas odpowiednie? Każdy kto już trochę wie na temat żywienia wie też, że najcenniejsze są te ryby które są tłuste. Dlaczego? Bo nie tylko tłuszcz wieprzowy czy wołowy jest dobry, ale też tłuszcze rybie, które również zawierają cenne składniki dla naszego organizmu. Np tak bardzo popularny jest tran jako źródło tłuszczu zawierającego witaminę D i E. Tak, te witaminy są bardzo potrzebne dzieciom w czasie wzrostu i dojrzewania. Wartość odżywcza ryb jest zróżnicowana. Ryby zawierają mało tłuszczu, ale są doskonałym źródłem białka. Porcja 100 g większości jadalnych ryb i skorupiaków dostarcza około 20 g białka. Białko ryb, o wysokiej wartości odżywczej, zawiera dużo niezbędnych aminokwasów egzogennych. Jest ono łatwostrawne i przyswajalne przez organizm ludzki w każdym wieku. Owoce morza na ogół zawierają tyle samo białka co mięso wołowe, drobiowe czy wieprzowe, a jednocześnie mają mniejszą zawartość tłuszczu i cholesterolu. Ryby należą do produktów niskokalorycznych i mogą być z powodzeniem uwzględniane w diecie osób z nadwagą. U osób odchudzających się, również poza obniżeniem ilości spożywanych węglowodanów, obniżamy spożycie tłuszczy w stosunku do spożywanego białka. Zawartość tłuszczu w mięsie ryb zależy od rodzaju ryb i pory roku. Skorupiaki i białe ryby zawierają poniżej 5% tłuszczu (krewetki, homary, małże, kałamarnice, łupacz, dorsz, płastuga, sola). Bardziej tłuste ryby zawierają przeciętnie 5 -25% tłuszczu (sardynki i tuńczyk 5-10%; śledź wędzony, sardela, makrela, łosoś 10-20%, a najwięcej węgorz – 25%).
W skład tłuszczu rybiego wchodzą przede wszystkim nienasycone kwasy tłuszczowe, a zwłaszcza niezwykle cenne dla naszego organizmu, pomocne w profilaktyce i leczeniu wielu chorób, kwasy tłuszczowe omega-3. Są to zwłaszcza frakcje długołańcuchowe – EPA i DHA (kwas eikozapentaenowy i dokozaheksaenowy), które występują w rybach i zwierzętach morskich, a właściwie w ich tłuszczu. Szczególnie bogatym źródłem tych kwasów są tłuste ryby morskie, np.: śledzie. Okazuje się, że właśnie te kwasy tłuszczowe maja znaczenie dla zdrowia ludzi. Po raz pierwszy korzystne efekty działania kwasów omega-3 zauważono w latach 70., kiedy to naukowcy duńscy Bang i Dyerberg, prowadząc badania na grenlandzkich Eskimosach, zaobserwowali bardzo małą zapadalność na choroby układu krążenia (m.in. miażdżycę, cukrzycę i łuszczycę) w porównaniu do Duńczyków. Efekty te przypisano diecie Eskimosów bogatej w kwasy omega-3 EPA i DHA, składającej się z ryb i ssaków morskich. Inne badania wykazały, że wszystkie społeczności spożywające znaczne ilości kwasów omega-3, zwłaszcza z rybami morskimi, cechują się mniejszą częstością występowania wspomnianych schorzeń w porównaniu do tych społeczności, w których jest ono niewielkie (śmiertelność z powodu chorób krążenia u Eskimosów wynosi ok. 7%, w Japonii ok. 12% zaś w Europie i USA ok. 45%). Od tego czasu w wielu badaniach potwierdzono i wyjaśniono zauważone wcześniej korzystne efekty działania kwasów omega-3, a także odkryto nowe. EPA i DHA wywołują różne efekty metaboliczne - EPA wpływa głównie na układ sercowo-naczyniowy, zaś DHA jest ważnym składnikiem strukturalnym tkanki nerwowej, zwłaszcza kory mózgu i siatkówki. Ponad to, DHA odgrywa ważną rolę w rozwoju układu nerwowego zachodzącym podczas życia płodowego i we wczesnym dzieciństwie - zbyt niski poziom DHA w diecie kobiet może prowadzić do skrócenia trwania ciąży oraz niskiej masy urodzeniowej dziecka. Wykazano również, że kwasy EPA i DHA hamują m.in.: rozwój schorzeń układu krążenia obniżając ciśnienie krwi, obniżają krzepliwość krwi, co zabezpiecza przed powstawaniem zakrzepów naczyniowych, hamują rozwój niektórych nowotworów, reakcji zapalnych i alergicznych, obniżają poziom trójglicerydów i podwyższają korzystną frakcję HDL cholesterolu we krwi. Łagodzą objawy zapalne łuszczycy, zapalenia okrężnicy, zapalenia stawów i astmy. Zapobiegają wystąpieniu tocznia rumieniowatego. Kwasy omega-3 występują również w mleku kobiecym, pełnią ważną rolę w rozwoju i prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego, zwłaszcza mózgu i narządu wzroku noworodków.
Ryby i owoce morza to nie tylko źródło wartościowego białka i tłuszczu, ale także skarbnica wielu cennych substancji mineralnych, takich jak żelazo, cynk i wapń (największe ilości wapnia zawierają drobnoościste ryby np wędzone szprotki. Mięso ryb w porównaniu z mięsem zwierząt rzeźnych charakteryzuje się większą ilością fosforu, potasu i magnezu. Ryby szczególnie morskie są naturalnym źródłem jodu w pożywieniu. Wszystkie ryby są również doskonałym źródłem witamin z grupy B, a niektóre takie jak np. śledź, sardynki, łosoś czy makrela także dostarczają znaczących ilości witamin A i D. Ryby również są dobrym źródłem kolagenu. Więcej tego składnika zawierają ryby słodkowodne np karpie szczególnie w skórze, kręgosłupie i płetwach. Jednak osoby dostarczające w swojej diecie tłuszcze zwierzęce w dostatecznej ilości nie muszą się martwić o stan swojego zdrowia. W naszych warunkach ryby nie mogą być podstawą diety lecz jedynie jej uzupełnieniem. Wystarczy, jeśli od czasu do czasu, kiedy mamy na to ochotę, zjeść jakąś tłustą rybkę, a na pewno taka rybka korzystnie wpłynie na nasze zdrowie.
Piotr Budnik
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
niedziela, 13 listopada 2011
Duży leszcz – spławik czy grunt?
Metoda spławikowa.
Łowienie na spławik zawsze sprawia mi radość, bo ciągłe obserwowanie wprowadza mnie w różne nastroje. Z jednej strony koncentracja, skupienie, gotowość do reagowania, z drugiej zaś do rozbudzania ciągle to nowych stanów emocjonalnych – ruszyć wędkę, poczekać, obserwować jeszcze, podjąć natychmiastową decyzję i po prostu zaciąć. Można dodać jeszcze wiele innych odczuć, które mi towarzyszą. Pewnie i każdy wędkujący dołączyłby inne. Niewątpliwie są one wpisane w ten sposób łowienia leszcza, zwłaszcza dużego, bo ten potrafi wprowadzać w stan napięcia. Czasami po prostu wyłoży spławik i zaczyna go prowadzić. Im bardziej szybko, tym więcej myśli chodzi po głowie. Ponadto jeśli przesuwa się w środek jeziora, na głębię, to jestem już pewny, że to właśnie ten nieco większy. Dodatkowe wrażenia wywołuje wędkowanie nocą, gdzie świetlik dobrze widoczny bardzo dokładnie pokazuje kierunek ucieczki ryby.
Jaki spławik.
Wybieram zazwyczaj spławik dłuższy, w zależności od fali na jeziorze i od tego czy łowię w dzień czy w nocy. Najczęściej o wadze od 2 – 3, 5g (bez dociążenia). Taki rodzaj spławika pozwala dobrze zaobserwować jego przytopienie bądź wyłożenie. Duży leszcz zazwyczaj się nie bawi i od razu wyłoży i prowadzi, chociaż bywało i tak, że bawił się i to dosyć długo, aż w końcu zdecydował się na smaczną przynętę i odpłynięcie. W tym momencie mogę być niemalże pewny, że przy zacięciu poczuję opór. Nie zacinam jednak zbyt mocno, zwłaszcza w nocy, gdy nie widzę czy ryba ma jakiś luz na żyłce czy nie.
Łowienie leszcza z gruntu.
Pomimo tego, że jestem przekonany do obu metod łowienia, spławikowego czy z gruntu i uważam, że efekty mogą być podobne, to znam kolegów, którzy przekonują mnie do łowienia gruntowego, zwłaszcza w nocy. Zalecają, żeby nie łowić na spławik z świetlikiem. Nie pozwalam zbytnio na to, aby odebrali mi tę przyjemność, ale na pewno chodzi mi to po głowie i przyznam, że te uwagi, przynajmniej w jakiejś części, wziąłem pod uwagę. Jakie? Chociażby to, żeby nie otwierać puszki z kukurydzą na kładce, nie stukać czymkolwiek, zachowywać się naprawdę cicho. Ponadto, aby zakładać więcej niż jedną rosówkę, najlepiej przez siebie „upolowane”, dobrze je zawiesić na haczyku, aby się same nie uwolniły, zabezpieczyć nawet białym robakiem czy ziarnem kukurydzy, a przydaje się to zwłaszcza, gdy posłucham i tego, żeby po jakimś czasie ciszy po prostu delikatnie podciągnąć przynętę.
Spławik czy grunt?
Autor: Krzychu
Uwalniacz przynęt spinningowych
Autorem artykułu jest Olsen
Uwalniacz przynęt spinningowych. Nie wyobrażam sobie nie mieć go ze sobą podczas wypadów spinningowych. Uratował tyle moich ulubionych przynę, że będę mu wdzięczny do końca swoich wędkarskich dni.
Świetna miejscówka, woda wlecze się nie dając poznać, co ukrywa na dnie. Puszczam wobler pod pas trzcin, czuję, że schodzi głębiej, czuję jego tyrkanie na szczytówce. Nagle jest, zacinam, wędką gnie się w parabolę i….kolejny zaczep. Wabik z serii Executor, w kolorze płoci, został na dnie, kilkanaście złotych polskich również. Tego dnia zerwałem jeszcze kilka Meppsów, straty oceniam na kilkadziesiąt złotych – a przecież mogło do tego nie dojść, gdybym odpowiednio wcześniej wyposażył się w uwalniacz. Następnego dnia bez cienia zastanowienia zamawiam gadżet ze strony importera.
Chciałbym Wam po krótce przedstawić jak to ustrojstwo się prezentuje, w jaki sposób z niego korzystać oraz czego się ustrzegać by wykorzystać jego efektywność w 100%. Zaczynamy od początku. Na rynku na dzień dzisiejszy tylko dwa uwalniacze cieszą się sporym powodzeniem – polski Grom oraz kanadyjski Snagaway . Różnią się innym patentem na uwalnianie przynęty. Grom łapie tylko za krętlik, Snagaway również za wabiki. Mnie do gustu przypadł ten drugi, i to ten chciałem Wam zaprezentować. Zestaw składa się z linki o długości 20 metrów, plastikowej obudowy i szpuli oraz metalowego uwalniacza.
Linkę nawijamy na plastikową szpulę, zabezpieczając odpowiednim węzłem. Szczególnie łowiący z łodzi na głębokich zbiornikach powinni zadbać o to by żyłka była przywiązana do szpuli. Łowiący na rzekach mogą sobie ten zabieg darować.Węzeł łączący element metalowy z linką musi być odpowiednio wytrzymały. Proponuję zastosować popularny węzeł spinningowy 3 końce. Trzyma mocno i pewnie. Element metalowy składa się z dwóch części – gniazda oraz zapadki, pełniącej rolę chwytaka.
Podczas montowania linki na zapadce zwróćcie uwagę by nie przechodziła ona pod gniazdem tylko opierała się na jego krawędziach, w innym przypadku uwalniacz nie będzie mógł zacisnąć się na przynęcie (przy pierwszym montażu strzeliłem taką gafę, jakież było moje zdziwienie dlaczego uwalniacz nie łapie wabika). Nacięcie w kształcie litery U służy do przewlekania żyłki, po to, by znalazła się ona w środku gniazda, dzięki temu możemy zsunąć uwalniacz do miejsca zaczepu. Kąt padania kija to tafli wody około 70-ciu stopni. Czym mniejszy ten kąt tym trudniej będzie uwalniaczowi zsunąć się w dół. Nie bez znaczenia jest również odległość, uwalniacz traci na swojej efektywności w miarę zwiększania się dystansu między wędkarzem a zaczepionym wabikiem. Do 5 metrów odległości, przynęty można uwolnić bez większych problemów, powyżej tej odległości pojawiają się problemy z zsunięciem się uwalniacza po żyłce, zwiększa się kąt między żyłką a wędką, występują większe siły tarcia na żyłce oraz opór wody. Wędkując z łodzi na zbiornikach problem jest jakby ominięty, zawsze możemy podpłynąć pod miejsce zaczepu i spuścić uwalniacz w dół. Na rzekach lub zbiornikach gdzie wędkujemy z brzegu efektywność uwalniacza jest już ograniczona, mimo to nie przekreśla to jego zastosowania w moim wędkowaniu. Zawsze mam go w plecaku i prawie zawsze, choć raz ląduje w wodzie. Jako ciekawostkę dodam, że udało mi się kiedyś odczepić przynętę z …drzewa. Podrzucając woblera pod linię brzegową niefortunnie trafiłem w gałęzie, pozostało rwać lub spróbować zastosować uwalniacz. Trochę podskoków i ciętego języka pod nosem przyniosło skutek, wobler wrócił bez większych uszkodzeń do pudełka. Błędnym jest myślenie, że uwalniacze niszczą przynęty – mnie nie zdarzyło się by w sposób drastyczny naruszyć korpus czy lakier woblera. W przypadku przynęt gumowych uwalniacz może je uszkodzić wtedy, kiedy złapie za wabika, przy złapaniu krętlika - gumę wyciągniemy bez naruszonego korpusu. Z obrotówkami jest podobnie, może dojść do wykrzywienia drutu, na którym jest montowana paletka jednakże w przypadku złapania za krętlik obrotówka jest nienaruszona. Po stokroć wolę odzyskać naruszoną gumę lub wirówkę czy nawet zniszczoną doszczętnie jakąkolwiek przynętę niż zostawiać „złom” w wodzie. Dla przykładu, dany odcinek rzeki odwiedza miesięcznie 100-tu spinningistów, niech każdy z nich zerwie w tym czasie tylko jedną przynętę – zobaczcie ile dziadostwa zostawiamy. O kasie nie wspominając.
Kiedyś stosowałem przypony o mniejszej wytrzymałości niż wytrzymałość linki głównej (jak rwać to przypon lub węzeł). Miałem kilka takich przypadków, że pękał przypon podczas szarpania się z uwalniaczem (uwalniacz łapał wtedy tylko za krętlik). Proponuję stosowanie przyponów o wytrzymałości 7 lub 10 kg , wówczas jest pewność że wabik złapany za krętlik będzie pewnie wyciągnięty na powierzchnię.
To tyle, co chciałbym Wam zaprezentować. W internecie znajdziecie sprzedawcę na Polskę tego wynalazku, produkt oryginalnie zapakowany importowany z USA. Cena nie odstrasza, w moim przypadku zwrócił się podczas jednego wypadu. Nie wyobrażam sobie nie mieć go ze sobą podczas wypadów spinningowych. Człowiek się przyzwyczaja tak samo jak do okularów polaryzacyjnych – to po prostu trzeba mieć w swoim arsenale.
Sandacz - mętnooki władca głębin.
Autorem artykułu jest Olsen
Sandacz - marzenie wędkarskich mistrzów i najlepszych... kucharek. Jedna z najbardziej nieobliczalnych ryb naszych akwenów. Mętnooki drapieżnik, postrach podwodnych głębin.
Sandacz (Sander Lucioperca) - największa ryba naszych wód z rodziny okoniowatych. Występuje niemal w całej Europie, od dorzecza Renu, aż po morze Kaspijskie. Spotykany również w Skandynawii. Żyje w jeziorach, zbiornikach zaporowych, rzekach nizinnych, wyrobiskach pożwirowych a także w przybrzeżnych wodach morskich. Najlepiej czuje się w wodach głębokich, raczej mętnych, o twardym - piaszczystym lub żwirowatym dnie.
Sandacz osiąga ponad metr długości, maksymalnie do 140 cm i przy tym wagę do 15 kg. Głowa niezbyt duża, podobnie jak całe ciało spłaszczona bocznie. Pysk uzbrojony w kilkadziesiąt zębów, z czego kilka w przedniej części szczęki pokaźnych rozmiarów. Oczy duże, charakterystyczne z powodu swojej “mętności”. Barwa ciała od ciemnozielonej do szarobrązowej, brzuch przeważnie biały. Kilka smug lub pasów poprzecznych, czasem plam wzdłuż całego ciała. Charakterystyczna dla okoniowatych płetwa grzbietowa z ostro zakończonymi promieniami.
Sandacz - typowy drapieżnik, poluje przeważnie na ryby niedużych rozmiarów (okonie, płocie, kiełbie, stynki, ukleje, jazgarze). Nie pogardzi też żabami czy larwami owadów lub drobnymi skorupiakami. Najaktywniejszy w nocy, rano i wieczorem, choć zdarza mu się żerować i w upalne południa.
Tarło odbywa się w kwietniu lub w maju, zależy to od temperatury wody (najlepsza to około 12 st.). Samce budują wówczas gniazda z gałęzi lub drobnych kamieni, w których samice składają maksymalnie do miliona jaj. Później ikrą i narybkiem opiekują się samce, chroniąc gniazdo przed zamuleniem oraz innymi drapieżnikami. Młode sandacze odżywiają się planktonem, ale już osiągając wielkość 4-5 cm polują na narybek innych ryb. Rosną szybko i po około 4 latach osiągają 50 cm i wagę 1 kg.
Wędkarsko sandacz jest bardzo ceniony, tak ze względów czysto sportowych, jak i za smaczne mięso. Najczęściej łowi się go na spinning, żywca i z gruntu na tzw. trupka. Spinningiści używają przeważnie przynęt syntetycznych (ripper, twister), ponadto modne stały się w ostatnich latach “koguty” i woblery. Wędki używane na sandacza powinny charakteryzować się “szybką” akcją, raczej sztywne. Coraz częściej używa się zamiast żyłki plecionek, które wyraźniej wskazują brania ze względu na mniejszą rozciągliwość. Do łowienia na żywca i trupka używa się niewielkich ryb, najlepiej takich które zamieszkują dany akwen.
W Polsce sandacz jest objęty okresem ochronnym od 1 stycznia do 31 maja. Wymiar ochronny wynosi 50 cm a dzienny limit połowu wynosi 2 szt.